Reklama, informacja.
Warszawska strona, o warszawskich  ulicach, zabytkach, firmach, sklepach, restauracjach, galeriach i warszawskich ciekawostkach.

abc.warszawa@gmail.com      abc@warszawska.info


501 153 348

Autorska Bibliografia Ciekawostki

Firma

Reklama - Cennik

Spis ulic

Brzozowa, Bugaj, Celna, Dawna, Długa (strona południowa), Dziekania, Jezuicka, Kanonia, Kamienne Schodki, Krzywe Koło, Miodowa (strona wschodnia), Mostowa (pierzeja południowa), Nowomiejska, Piekarska, Piwna, Podwale, Rycerska, Rynek Starego Miasta Senatorska (1,3), Szeroki Dunaj, Świętojańska, Wąski Dunaj, Plac Zamkowy, Zapiecek.

historia ulicy
(wg. J. Sobieszczańskiego)

plan ulicy

... ulica zwana Podwalem ..., która, jak samo jej nazwisko wskazuje, zajęła miejsce, gdzie niegdyś znajdowały się rowy i wały otaczające miasto dokoła. Potem osiedli tutaj mieszczanie, którym już w murach było za ciasno, a od nich dla bliskości Zamku nabyli je możnowładcy i zamienili na wspaniałe dwory, pierwsze, jakie w mieście powstały.
Część ta atoli, ponieważ położona była także najbliżej warownych murów, gdy nastały wojny, uległa przed innymi zniszczeniu. Posiadłości przeto tutejsze nie należą do starożytnych, a i te, które w obecnej chwili widzimy, w rozmaitych czasach zostały zmienione. Stojące zaś od strony ulicy Miodowej, zostały wzniesione po większej części dopiero na początku zeszłego wieku.
W ogóle w pierwszej połowie XVII stulecia postać tej strony miasta była jeszcze drzewami zacienioną. Przy samym wstępie, gdzie teraz jest róg Senatorskiej i Podwala, znajdował się browar, gołębnik, łaźnia i ogród oparkaniony, dzielący się na sześć kwater i mający czterdzieści drzew owocowych.
Dalej stało dwanaście dworów i pałaców, chociaż niemal wszystkie drewniane, lecz wspaniale wewnątrz urządzone. Takimi były dwory Sapiehy, marszałka nadwornego litewskiego, Szyszkowskiego, kasztelana wojnickiego, Lubomirskiego, wojewody krakowskiego, Radziwiłła, kanclerza W. Ks. Litewskiego, Parysów, Noskowskiego, Gdańszczan itd. W r. 1754 było już murowanych posiadłości 10, a 21 drewnianych. Za Stanisława Augusta liczono tam 32 murowanych, a 7 drewnianych budowli, z których ostatnia w roku 1819 została rozebraną.
Pod względem mieszkańców zaludniających tę ulicę nie mniej ważne zaszły zmiany. W XVI wieku były tu zabudowania dla służby i wygody przybywających do Warszawy panów. W następnym zaczęto tutaj wznosić okazałe pałace. Później osiedli rzemieślnicy, mianowicie siodlarze.
Za panowania Sasów i Stanisława Augusta na Podwalu było najwięcej domów gry hazardowej, zwłaszcza w domu pod nr 9 [hip. 498] Górskiego, dla szczupłości ciała i wysokiego wzrostu Kwintą zwanego; u szlachcianki Karczewskiej, pułkownika Szwaczyka, osławionego szulera, który w potrzebie połykał karty, zręcznego w szachrajstwie Bera itp.
Tu założone były pierwsze kantory bankierskie, między którymi najsłynniejszy był Adama Ziemana przed rokiem 1760. Istniały przy tym uczęszczane cukiernie i traktiernie, a z ostatnich miała wziętość szczególnie Wernika....
W końcu stanęły tutaj hotele i domy zajezdne, osiedli kupcy i rozmaitego powołania przedsiębiorcy. Ostatnia atoli zmiana nastała dopiero po roku 1815 i odtąd w tej części miasta mieszczą się najróżnorodniejsze zakłady.
Opowiemy teraz o znakomitszych posiadłościach mających historyczne wspomnienia.
W tym miejscu, gdzie jest teraz posesja oznaczona numerem porządkowym 3 [obecnie 5, hip. 479a], w roku 1596 znany w literaturze książę Albrecht Radziwiłł wystawił wspaniały i obszerny dwór drewniany, który następnie odziedziczyli w części Sapiehowie. Od nich i od Radziwiłłów sposobem kupna oraz w spadku familijnym otrzymali ów dwór Braniccy herbu Gryf. Jan Klemens Branicki, ostatni z tej rodziny, hetman wielki koronny i kasztelan krakowski, dumny, słabej głowy pyszałek, zrzucił ów dwór drewniany i w roku 1744 wzniósł teraźniejszy murowany, nie pytając o pozwolenie magistratu i zabierając część ulicy, do której wjazd został przez to utrudniony.
Po jego śmierci pałac stał się własnością żony jego Izabeli z książąt Poniatowskich, siostry króla Stanisława Augusta, ukochanej przez niego i znanej w historii pod nazwiskiem Pani Krakowskiej, która tutaj najczęściej mieszkała do końca XVIII wieku....
W tym pałacu odbywały się u niej przyjęcia niedzielne, na które uczęszczał cały świat warszawski i król zawsze na nich znajdował się. Zwykle po sutym obiedzie zaczynały się tańce, a kończyły o 8 wieczorem i każdy udawał się do domu.
Był to gmach obszerny, rozciągał się bowiem na przestrzeni, gdzie teraz są posiadłości trzema numerami oznaczone. Front miał od Podwala, część od Senatorskiej ulicy była tylko oficyną, gdzie mieściła się kuchnia i mieszkali liczni dworzanie. Stronę od ulicy Miodowej zakrywał mur i kraty żelazne. Mur ten biegł w równej linii z ulicą, że zaś sam pałac w tym miejscu na kilka łokci w głąb z ulicy wchodzi i położenie onego jak i całej ulicy Podwale jest niższe od poziomu ulicy Miodowej, przeto pomiędzy murem a ulicą był przedział tworzący pewien rodzaj fosy, w której zasadzone były krzewy. Przedział ten pokryty był siecią drucianą. W takiej tedy klatce mieściło się niegdyś rozmaite ptactwo. Podobnie okratowana, ale mniejszych rozmiarów, fosa istnieje jeszcze dotąd w oficynie pałacu Stanisława hr. Potockiego od strony ulicy Czystej.
W roku 1804 cały pałac kupił od Pani Krakowskiej jenerał Niemojewski, lecz zaraz w następnym roku część odprzedał Jakubowi Pisarzewskiemu, drugą zamienił z p. Schneide, trzecią zaś nabył od niego w roku 1808 hrabia Sołtyk, były podstoli koronny, od którego w roku 1817 kupił go Józef Dyzmański za sumę 410 000 złp. Ten ostatni właściciel nie zmieniając frontu od Podwala, okna na ulicę Miodową wychodzące, nie dość wysokim murem zasłonięte, przerobił wtedy na sklepy, urządzając do nich korytarz pod filarami, które zajęli rozmaici kupcy i bankierzy.
Sklepy te były głównym i prawie jedynym punktem modnego handlu warszawskiego. Tutaj mieściły się najzamożniejsze składy towarów, tu po pierwszy raz przez okna sklepowe oglądały świat Boży najświeższe paryskie nowości. Przez długi też czas zgromadzał się tutaj najmodniejszy świat i zaopatrywała się we wszystko najwybredniejsza elegancja, gdyż przed rokiem 1830 należało do dobrego tonu kupować i zwiedzać sklepy Pod Filarami. Nie było tam wprawdzie tak świetnych wystaw, w jakie się stroją dzisiejsze sklepy, ale jaka za to była zamożność wewnątrz; półki uginały się pod ciężarem towarów, które każdy za gotówkę przychodził kupować.
Filary, syte wspomnień i chwały, znikły przed ośmiu laty [w r. 1870], a ową miejscowość zajmują jeszcze różnorodne sklepy, lecz już nie tego rodzaju co dawniejsze....
Obok pałacu Branickich, idąc dalej na Podwale, posesję oznaczoną numerem 5 [hip. 497b] od spadkobierców Schneidego w r. 1818 nabyli tutejsi kupcy greckiego pochodzenia: Dobrycz, Kirkor, Tomkowicz i inni, i ze składek całej gminy kamienicę przerobili na kaplicę zwaną grecką, pod wezwaniem Św. Trójcy, a od r. 1825 zamienioną na cerkiew parafialną prawosławną. Odznacza się ona pięknym ikonostasem o trzech piętrach, w skład którego weszły niektóre obrazy pochodzące z kaplic domowych przy poselstwach i ambasadach rosyjskich, niegdyś w Warszawie istniejących. Posiada drogocenne sprzęty kościelne nabyte od Francuzów w r. 1813 i pochodzące z rabunku w czasie wojny. Takimi są kielichy srebrne wyzłacane, wytwornej starożytnej roboty, oraz śliczna szyta złotem i srebrem płaszczannica z wyobrażeniem miasta Jeruzalem itp. (Cerkiew została zburzona w czasie powstania 1944 r.)
Naprzeciwko byłego pałacu Branickich, później Dyzmańskiego, dziś Dziechcińskiego, stoi kamienica pod nr 2 [hip. 532], za Stanisława Augusta własność Wasilewskiego aptekarza, gdzie przez długi czas była apteka Elsnera, a teraz p. Górskiego; tam mieściła się słynna fabryka czekolady, jedna z pierwszych w Warszawie. Założył ją Marko Bini, Włoch, i do tego stopnia wydoskonalenia doprowadził, że nawet ci znawcy, którzy sprowadzali czekoladę z Rzymu lub z Hiszpanii, przestawali na tutejszej.
W roku 1804 zjawił się u Biniego nie znany przedtem gaz, zachowywany w pęcherzykach, którego udzielał i zaprawiał nim wszystkie napoje, mianowicie poncz. Gaz ten nazywano wesołym, gaz de hilarite, gdyż bez szkody na zdrowiu spożyty rozweselał.
Słynął także zakład Marko Biniego z osobliwości, na którą cała Warszawa w swoim czasie uczęszczała. Był to przesiadujący tam Włoch Vincenzio, który wieczorami dla zgromadzonych gości włoskie arie wyśpiewywał, towarzysząc niemniej biegle grą; na lirze zwaną wiola...
Gdzie teraz jest posiadłość pod nr 14 [hip. 525], w XVII wieku stał obszerny dom Stanisława Jelenia, rajcy magistratu warszawskiego, od którego nabył go Jan Nowodworski, kasztelan raciąski. Nowonabywca ów przerobił to domostwo na wspaniały, chociaż drewniany dwór i takowy zbył w roku 1638 Piotrowi Szyszkowskiemu, kasztelanowi wojnickiemu.
Była to postać wybitna w swoim czasie, człowiek uczony, zwiedzał obce kraje, tam w umiejętności języków i sztuce rycerskiej ćwiczył się na wielu wyprawach, a różne poselstwa z nieporównaną dzielnością odbywał. (Nieścisłe. Posiadłość nr 14 (hip. 525) położona była przy murze obronnym, podczas gdy dwór Szyszkowskiego, a następnie Olszowskiego znajdował się pod nr hip. 482, po przeciwległej stronie ulicy.)
Dwór ten nabył od niego Andrzej Olszowski, znakomity arcybiskup [gnieźnieński], prymas za Jana Kazimierza i Michała Wiśniowieckiego, do którego wyniesienia najwięcej się przyczynił. Zniesławiony niesłusznie w historii, był rzeczywiście mężem wielkiej zacności, ojcem ubogich, dobroczyńcą biednych. Biskup świętobliwy, senator rozumny i roztropny, który stare podania Tomickiego i Maciejowskiego odnowił, a książki swoje wyżej cenił aniżeli dworskie łaski. On to obu wielkich Załuskich wychował. Jeden też z tej zacnej rodziny pałac warszawski, zniszczony za pierwszej wojny szwedzkiej, nabył w r. 1680 od jego spadkobierców. Był to Andrzej Załuski, wówczas sekretarz wielki koronny, później kanclerz wielki koronny, autor trzechtomowych listów historycznych, nieoszacowanej wartości do dziejów krajowych, z których niejeden był zapewne skreślony w tym pałacu.
Dom ten jest jeszcze i stąd pamiętny, że w nim założona została w r. 1736 pierwsza szkoła chirurgiczna w Warszawie, którą otworzył Henryk Loelhoeffel von Loevensprung, uczeń Boerhawa, a dziadek uczonego historyka Joachima Lelewela. Sprowadzony tutaj z Memla [Kłajpedy], kiedy rozpoczął wykład anatomii z rozbiorem ciał zbrodniarzy śmiercią ukaranych, przesądne pospólstwo dowiedziawszy się o tym, tak się oburzyło, że nauczyciela i uczniów zaledwie nie ukamienowano. I gdyby się była władza w to nie wdała, byliby zapewne życie postradali, ale skończyło się na tym, że szkołę musiano zamknąć.
Obszerną ma kronikę kamienica oznaczona numerami hipotecznymi 500 lit. a, b i c. Niegdyś stanowiła ona jedną posiadłość, dziś zaś są tam oddzielne numera porządkowe 15, 17 i 19.
Była to pierwotnie własność Adama Kosobudzkiego, wojewody mazowieckiego, który wiele posług dla dobra publicznego oddał i znaczny majątek zostawił synowi, lecz ten roztrwonił go niebacznie i w roku 1618 dwór stojący na wale sprzedał rodzinie Parysów, także wojewodziców mazowieckich. Ci wystawili jeszcze wspanialszy dwór i w roku 1665 sprzedali go Aniołowi Marii Bandinelliemu, ówczesnemu generalnemu pocztmistrzowi na pomieszczenie poczty, przeniesionej tutaj z Krzywego Koła.
W trzy atoli lata potem Bandinelli rzeczony dwór zbył za 1000 dukatów Gabrielowi Kolendzie, arcybiskupowi metropolicie ruskiemu. Odtąd prawie do końca XVIII wieku mieszkali tu arcypasterze ruscy przebywający w Warszawie. Ponieważ zaś grunta rozciągały się do ulicy Miodowej, część zatem będącą po tamtej stronie w roku 1761 metropolita Florian Hrebnicki darował oo. bazylianom, przeznaczając na budowę kościoła, która dopiero w roku 1781 przyszła do skutku, za metropolity Smogorzewskiego, jak o tym na swoim miejscu może opowiemy.
Później obszerny plac i ogród został podzielony pomiędzy kilku właścicieli. Jedną jego część nabył rząd i wystawił ozdobny pałac oznaczony nr 500 lit. a [obecnie 15], w którym mieszkał prezes województwa mazowieckiego, a ten to urząd, gdy w roku 1824 przeniesiony został do pałacu Mostowskich przy ulicy Przejazd, posiadłość na Podwalu oddano na własność arcybiskupów metropolitów warszawskich. Mieszkał tu pierwszy i tutaj umarł pierwszy metropolita Wojciech Skarszewski, drugi z kolei arcybiskup, który przechodził dziwne koleje w swoim życiu.
Godzien w późne wieki wspomnienia i szacunku ks. Jan Paweł Woronicz, był ostatnim z arcybiskupów, który te mury zajmował. W roku 1837 Stanisław Choromański, arcybiskup metropolita, za upoważnieniem rządu sprzedał ten pałac za sumę 120 000 złp. Towarzystwu Kredytowemu Ziemskiemu, które się tu mieściło do roku 1860, dziś zaś zajmuje go władza policyjna cyrkułu pierwszego i jedenastego.
Losy innych części tejże posiadłości były następujące: Oznaczona numerem hipotecznym 500 lit. b, czyli porządkowym 17, rozciągała się podobnież do ulicy Miodowej i zajmowała tam teraźniejszą posesję pod nr 14 [obecnie 16 i 18, hip. 486a i b]. Tę w roku 1606 nabył od Jana Korba, rajcy magistratu warszawskiego, senat gdański chcąc mieć stałe dla swoich posłów mieszkanie. Przebudował ją zaraz na obszerny i piękny dwór i odtąd aż do roku 1796 był jego posiadaczem.
Dwór Gdańszczan miał dwa wejścia, jedno od ulicy Miodowej, drugie od Podwala. Jarzębski opisując go w roku 1643 powiada, że główny wchód był od bramy pobocznej naprzeciwko Dunaju, gdzie przy furcie mieszkał odźwierny. Wchodziło się zaś przez piękne szranki z herbem miasta Gdańska; dalej był nader wytworny ogród, obfitujący w drzewa owocowe i kwiaty. Całe zabudowanie, obszerne, ozdobne i biało tynkowane, stało w głębi. Była tam żywa krynica i rozmaite porządne budowle.
Za pruskich czasów magistrat gdański sprzedał tę posesję w roku 1796 na publicznej licytacji, odtąd przechodziła w rozmaite ręce. Nabył ją najprzód Andrzej Montfreuille, kupiec próbujący wszelakiego handlu, który utrzymywał tutaj skład nut muzycznych. Ten w roku 1807 sprzedał ją Janowi Poltzowi za sumę 36 000 złp., od niego zaś nabył dom w r. 1819 Mateusz Giersz za 126000 złp. i otworzył tam Hotel Słowiański utrzymujący się dotąd.
Położoną tuż za domem kamienicę, oznaczoną numerem hipotecznym 500 lit. c, porządkowym 19, lud od niepamiętnych czasów nazywał Piekłem. I nie bez zasady dawano jej to miano, gdyż w tym miejscu wykonywano dawniej wyroki przez spalenie żywcem obwinionych. Tutaj, jak wieść niesie i akta archiwalne potwierdzają, wykonany był w r. 1526 okropny wyrok na dwóch niewiastach posądzonych o otrucie Janusza i Stanisława, ostatnich książąt mazowieckich...

Tam, gdzie dawniej były stajnie książąt Lubomirskich, wystawiona została w roku 1755 kamienica, dziś pod nr 42 [hip. 506], w której na dole są składy obuwia, zwane jatkami szewskimi czarnej roboty. Dalej, w posesji pod nr 44 [hip. 505] mieściła się od r. 1798 słynna w swoim czasie cukiernia Carluzza Palmoni, który przybył z Rzymu z nuncjuszem papieskim Garampim i należał do jego dworu, później zaś utrzymywał tutaj bilard i dawał szczególnej dobroci lody, uważane za najlepsze w Warszawie.
Pamiątką usiłowań marszałka wielkiego koronnego Stanisława Lubomirskiego co do zaprowadzenia porządku w tej części miasta pozostał w jatkach rzeźniczych w posesji pod nr 48 [hip, 504] sumariusz dokumentów tego cechu, który podaje, że jatki te były wystawione w roku 1770 i kosztowały 21 426 złp., lecz gdy suma ta była niedostateczna dla dokończenia jatek, dołożono jeszcze 4 369 złp. i spłacono dom Gąseckiego, który stał w tym miejscu, za 3 500 złp. Dochód w roku 1771 z najmu jatek czynił 5 400 złp. Po roku 1815 na nowo urządzone, przyozdobione zostały odpowiednimi godłami.
Na koniec mały przesmyk, zwany niegdyś ulicą Wąską, ina którą wychodzą boki posesji pod nr 590 i 591 przy ulicy Długiej położonych, istniał tutaj od dawna. Pierwszy ślad uporządkowania tej miejscowości znaleźliśmy w aktach z roku 1720. Wówczas magistrat na posiedzeniu dnia 8 sierpnia postanowił, aby uliczkę z Podwala ku Długiej ulicy idącą wyreperować dla wygodnego tam przejazdu.

Na zakończenie ciekawostka związana z Podwalem: ... tam, gdzie Dunaj łączy się z Podwalem, na miejscu teraźniejszych kamienic od Podwala pod nr 26 i 28 [hip. 515/16 i 517/18], a od Dunaju pod nr 14 [hip. 514] stała brama miejska, zwana Poboczną albo Boczną, która była jedną z trzech głównych bram zamykających warowne mury otaczające Starą Warszawę. W roku 1655 na nowo odbudowana i silnie wzmocniona za pierwszej wojny szwedzkiej. W szturmie miasta staczano przy niej najzaciętsze boje. Składała się ona z dwóch złączonych z sobą czworograniastych budynków i rozebrana została przy końcu XVIII wieku.
Przy niej od najdawniejszych czasów znajdowało się mieszkanie kata, pod którego dozorem, jak się z akt pokazuje, zostawały kobiety upadłe i zapewne temu przypisać należy, że w tej części miasta utrzymywały się do ostatnich czasów domy tolerowane.

Podwale - nie istniejące współcześnie kamienice po stronie wschodniej, dziś to miejsce zajmuje fosa przy murach staromiejskich.

Kamienica środkowa na zdjęciu to kamienica Sommera, po lewej kamienica o numerze 28,
gdzie jak widać na szyldzie
w 1939 roku Franciszek Rojek prowadził mydlarnię.

 

www.123noclegi.info

www.gdzie-nocleg.pl

www.stare-miasto.com

www.wiejskie-wakacje.pl

www.123noclegi.pl

  Copyright © 2009-2019 M. Lewandowski firma LEWMARK