Reklama, informacja.
Warszawska strona, o warszawskich  ulicach, zabytkach, firmach, sklepach, restauracjach, galeriach i warszawskich ciekawostkach.

abc@warszawska.info    abc.warszawa@gmail.com


501 153 348

Autorska Bibliografia Ciekawostki

Firma

Reklama - Cennik

Spis ulic

Ogród Saski

historia Ogrodu Saskiego
opisana w 1937 r.

 

o Ogrodzie Saskim
opowiada Franciszek Maksymilian Sobieszczański - Tygodnik Ilustrowany październik 1869 r. (zachowano pisownię oryginału)

Ogród Saski w Warszawie.

Porównanie z zagranicznemi. — Położenie, rozległość, postać. — Jego przeszłość, początek, stan i zmiany w rozmaitych czasach.

Chlubi się tém Warszawa, że w innych wielkich miastach niéma podobnego jak Saski ogród. Rzeczywiście, tak obszernego, w środku miasta położonego, nigdzie nie znajdzie. Berlin naprzykład nie ma właściwie żadnych publicznych ogrodów; w Wiedniu bliższe są zamałe, a Prater zadaleko; podobnież drezdeński Grossgarten zanadto przypomina las z którego powstał. Szczupłe są paryzkie ogrody przy pałacach tuileryjskiin, luksemburgskim i Palais Royal; oddalone Jardin des plantes i d’acclimatisation, służą bardziej do celów zoologicznych, zaś parki de Monceaux, Bois de Boulogne i des Buttes Chaumont sztucznemi powabami grzeszą. Śliczne są w Londynie St. James park, The Green park, Hyde park, Regents park i Victoria park, nieporównane co do swej rozległości, rozkładu, wiecznéj zieleni aksamitnych trawników i ładnych rzeczułek; ale to parki obszerne, a nie ogrody.

Celuje więc pomiędzy niemi ogród Saski, ulubiony od Warszawian, którym z pokolenia w pokolenie, od niemowlęctwa do późnéj starości, służy za najmilszą rozrywkę i jest miejscem licznych zawsze przyjemności.

Przestrzeń jego zajmuje 28 morgów gruntu, granice zaś ustalone ściśle na wschód od Saskiego placu posesyami warszawskiego wojennego okręgu i Malhoma, na zachód ulicami Targową i Żabią, na północ pałacem Brylowskim, ulicą Niecałą i tyłami domów z ulicy Senatorskiej wychodzących; na południe posesyami Strasburgera i ulicą Królewską, od której, równie jak od Żabiej i placu za Żelazną bramą, oddziela go krata żelazna.

Przy wejściu przybysz spotyka wielki, w kształcie obszernej patery zbudowany wodotrysk, mający klomby kwiatów po bokach, za któremi idą cieniste aleje, ozdobione kamiennymi posągami, pozostałemi z pierwotnego ogrodu. Za głównym wodotryskiem jest dokładny kompas marmurowy, wystawiony z zapisu Antoniego Magiera, a wprost niego rozpoczyna się wielka środkowa aleja, idąca przez całą długość. ogrodu, ze wszystkich najszersza i najozdobniejsza. Daléj na usypanym umyślnie wzgórzu wznosi się wspaniały, w kształcie rotundy zbudowany wodozbiór u spodu którego wydrążenie owalne pierwotnie wykopane na zbiorowisko wody ściekającej z głównéj fontany, ubiérają klomby kwiatów. Jeden z tych klombów formuje kompas słoneczny, zapomocą cyfr z gałązek bukszpanu przyciętych, przy saméj ziemi ułożony. Pośród téj przestrzeni wznosi się znowu pagórek, na wierzchołku którego znajduje się piękny wodozbiorek z fontanną,

We wszystkich stronach grupy drzew rosnących od dwóch wieków, odkrywają malownicze widoki, z jednéj strony na kościół ewangielicki, z drugiéj na wieże kościoła śgo Antoniego.

Aleje tutejsze podobnie jak w wiedeńskim Praterze noszą pewne nazwiska, przeinaczenie ich wskazujące, tylko nie tak ściśle jak tam przestrzegane. Są np. aleje westchnień i marzeń, aleje literatów i emerytów, aleje guwernantek  i t. d.; są osobne miejsca dla drobnej dziatwy i ustronia od starców upodobane.

Charakterystyczną przedewszystkiém jest fizyognomia tego ogrodu każdéj porze roku, w dnie powszednie i święta, szczególniéj wiosną i latem, rozumié się oprócz dni wyjątkowych, w których odbywają się tłumne loterye coroczne na cele dobroczynne.

Ze świtem przechodzą tędy śpieszące na targ gosposie, nieobładowane koszykami, bo takim przejście jest wzbronione. Jednocześnie prawie jeżdżący na welocypedach rozpoczynają swoje po ogrodzie kursa, co od niedawna weszło w modę, i zawzięci zwolennicy hydropatyi zaczynają pić z tutejszéj pompy wodę, uważaną za najlepszą do tego rodzaju kuracyi. Odbyt tej wody nie ustaje w ciągu całego dnia, przy usłudze wychowańców Towarzystwa dobroczynności, którzy ją podają publiczności od lat kilkunastu.

Około 7 z rana zmieniają się postacie spacerujących; miejsce przechodniów i hydropatów, zastępują przy dźwięku przygrywającej orkiestry pijący wody mineralne, co zwykle bywa w porze od połowy maja do września. Szczególnie w dnie niedzielne i święta wody mineralne bywają tutaj bardzo świetne; jest to wyborna sposobność popisywania się z wszelkiego rodzaju strojami rannemi i nierannemi, z czego warszawska płeć piękna korzystać nie zaniedbuje. A że chorym zwykle towarzyszą zdrowi, ztąd często liczne bywają zebrania, przyciągające cały świat młodzieży.

Od 9 do 1 z południa Saski ogród staje się pastwą dzieci, guwernantek, bon i nianiek rozmaitego stanu i języka. Przechodnie muszą ustępować z drogi popychanym wózkom, mały welocypedystom, podrzucanym piłkom i kółkom wirującym we wszystkich kierunkach. Na ławkach zasiadają nadzorczynie, częstokroć wcale dziećmi nie zajmujące się i w bocznych alejach uprzyjemniające sobie mozolne trudy w rozmaity sposób. Od strony zaś kościoła św. Antoniego hałaśliwe tłumy niemowląt z piastunkami, zalegają przeznaczone dla nich trawniki.

Przechadzają się jeszcze po ogrodzie wysłużeni wojskowi, urzędnicy, emeryci i starzy kawalerowie-kapitaliści, którzy podzieleni na właściwe sobie kółka, prowadzą dysputy, cały dzień tu przesiadują i wychodzą zaledwie na obiad.

Nastaje godzina 1 do 3. Wtedy modny świat obojga płci znowu tutaj wraca, zgromadzając się mniéj licznie w dnie powszednie, a licznie bardzo w niedziele i święta w piérwszej bocznej alei po lewéj ręce, która nastręcza pożądany cień, oraz w środkowej. Ławki w téj części ogrodu są wtedy zapełnione, a tam i napowrót krążą ciągle liczne tłumy dam i mężczyzn, odbywając jakby wystawę toaletową i przegląd najświeższych okazów mody, w których przesadza się zawsze mianowicie płeć piękna.

 Podobny temu zwyczaj, o ile wiemy, ma tylko jedna Bruksella, z tą wszakże różnicą, że przechadzki dam w tamecznym miejskim parku, zwykle także po skończoném nabożeństwie odbywane, nigdzie już indziéj w ciągu całego dnia nie mają miejsca.

Ogród Saski wyludnia się po godzinie 3; do 4-éj przechadzają się w nim wszakże dla na­brania apetytu ludzie trzymający się wiernie higienicznych przed obiadem przepisów.

Trzeci periód liczniejszej publiczności bywa, zwłaszcza w niedziele i święta, od godziny 4éj do 6éj. Tym razem za główny punkt ze­brania służy aleja środkowa, która zapełnia się inném już towarzystwem. Przybywają mieszkań­cy oddalonych ulic, rodziny obywateli miejskich, pilnych w ciągu całego tygodnia pracowników, którzy tradycyjnie, jak ich pradziadowie, o téj porze Saski ogród odwiedzają. Nie widać tu wtedy zbytku w strojach, lubo mody niezu­pełnie są pominięte. Wyróżniają się dosadne postacią mężczyzn i okrągłe, pełne ale hoże typy prawdziwych Warszawianek.

 

 Ostatnia zmiana ogrodu bywa codziennie w godzinach wieczornych, po zamknięciu biur, kantorów, sklepów i zakończeniu wszelkiéj pra­cy. Na wiosnę, w lecie i do późnéj jesieni pu­bliczność licznie się tu zgromadza, i jeżeli nie łączy to ujednostajnia coraz bardziéj, oprócz dni sobotnich w których bywa napływ ludności wyznania izraelskiego. Zapełniają wtedy ogród liczne ich rodziny, przesadzające się bogactwem i wytwornością strojów kobiet często odznaczających się dziwnie pięknemi rysami wschodniego typu.

Ogół zwykłéj publiczności dzieli się na przybywających wyłącznie dla przechadzki, któréj używają w bocznych alejach lub naokoło ogrodu, na spacerujących w wielkiéj środkowéj alei i zasiadających jej ławki, aby widziéć innych i być widzianymi, wreszcie na siedzących parami pod cieniem drzew oddalonych, dopóki wszystkich grzechotka nic zawiadomi, że ogród się zamyka.

O charakterystyce ogrodu w zimie niewiele jest do powiedzenia.. Pozostawiony na pastwę śniegom, wronom i hydropatom, którzy jedni są mu zawsze wiernymi; wyjątkowo tylko ożywia się w dnie pogodne.

Skréśliwszy teraźniejszą postać, zwyczaje i obyczaje ogrodu Saskiego, przystępuję do opisu jego przeszłości, kiedy powstał, zkąd ma nazwisko i jakie przechodził koleje, zanim. przyprowadzony został do obecnego stanu.

Od dawnych bardzo wieków, jeszcze za książąt mazowieckich, i późniéj aż do końca XVI stu­lecia, były na tém miejscu pola i role folwarku rządowego, do starostwa warszawskiego należące, którego grunta z czasem, dla powiększenia dochodów lub w nagrodę zasług, odstępo­wano częściowo rozmaitym osobom.

Na pozyskanych w ten sposób placach, już w piérwszéj połowic XVII wieku możniejsi wybudowali pałace i dwory, pomiędzy któremi gdzie dziś jest gmach zwany pałacem Saskim, do warszawskiego wojennego okręgu należący, stał okazały pałac Morsztynów, wzniesiony w r. 1657 na gruncie starostwa przez Tobiasza Morsztyna łowczego w. kor., przy którym jednocześnie i ogród założono.

Był to piérwszy zawiązek teraźniejszego ogrodu, nie obszerny w przestrzeni i służący tylko do użytku właściciela. Pałac i ogród w r. 1664 przeszedł w spadku na brata jego Andrzeja Morsztyna, późniejszego podskarbiego w. kor., głośnego w historyi i znanego także w dawnéj literaturze poety. Wyjednał on sobie przyznanie jego dziedzictwa i ostateczne od gruntów starostwa odłączenie dopiéro usta­wą rządową 1673 r. (Vol. Leg. V f 112) mieszkał w nim ciągle i pod cieniem drzew tutejszego ogrodu szukał zapewne natchnienia do swego pięknego poematu Psyche, układał śliczne sonety i wygładzał swój przekład Cyda.

 Tobiasz Morsztyn, oddając majątek bratu, zapisał przy tém w testamencie (15 października 1664 r.) 30,000 złp. na szpital bonifratrów, istniejący od roku 1650 na Lesznie, a przez wojnę szwedzką zniszczony. Wypełniając przeto wolę zmarłego, Andrzej, potężny już wtedy w kraju, z łatwością uzyskał od starostwa i od miasteczka Grzybowa wydzielenie przy swojéj posiadłości potrzebnéj przestrzeni gruntu i na niéj wystawił kościół, klasztor i szpital na ośmiu chorych cierpiących na umyśle, do którego bonifratrzy przenieśli się w r. 1666. Piérwszym przeorem tutejszym był ks. Eustachy Biesiekierski

Drewniane budowle całego tego zakładu stały w stronie ulicy Królewewskiéj, od teraźniejszego kościoła Ewangelickiego w tém miejscu ogrodu, gdzie jest dzisiaj obszerny trawnik z kilkoma drzewami owocowemi i gdzie przed kilkunastu laty drzewa wywrócone przez burzę odkryły kości ludzkie, pozostałe z istniejącego obok cmentarza.

Przez lat 49 szpital sąsiadował z ogrodem swych założycieli. W ciągu tego czasu Morsztyn wyniósł się z kraju, a pałac z ogrodem przeszedł na własność jego córek, Ludwiki zamężnéj Bielińskiéj marszałkowéj w. kor. i Izabelli podkanclerzyny lit.

W roku 1713 kupił go od nich król August II elektor saski za 100,000 tynfów i na swoję prywatną rezydencją przebudował. Chcąc zaś mieć przy niej ogród stosowny ponabywał sąsiednie posiadłości, mianowicie położone wtedy w obrębie teraźniejszego ogrodu pałce i dwory Tarłów w r. 1714, Stefana Leszczyńskiego wojewody kaliskiego w r. 1720, Denhofów późniéj Lubomirskich i Józefa Małachowskiego (W zbiorach p. Wilhelma Kolberga znajduje się plan wykazujący szczegółowo położenie i obszerność tych posiadłości).  Nakoniec w r. 1726 skupił za summę 12,000 talarów wszystkie budowle bonifratrów, którzy za otrzymane pieniądze przenieśli się ztąd na Nowe miasto i na teraźniejszém miejscu usadowili.

Po zniesieniu wyżéj wymienionych zabudowań, założony został w guście francuzkim wielki ogród, rozciągający się niemal do teraźnicjszéj jego objętości. Podług bowiem dokładnego planu z r. 1762, zgodnie z późniejszemi planami, miał średnią długość 116 prętów, średnią szerokość 70 prętów czli na przestrzeni swej zajmował morgów dawnych 27 nowych 28 i prętów 9.

Ogród otwarty dla publiczności piérwszy raz 27 maja 1727 roku, odtąd otrzymał swoje nazwisko i stał się najulubieńszem miejscem przechadzek dla mieszkańców Warszawy. Pierwotnie wszakże, jak o tém źródła archiwalne i plan z roku 1762 przekonywaj, otaczały go od strony ulicy Królewskiéj długie zabudowania z pruskiego muru, mieszczące w sobie koszary i lazaret wojskowy, tudzież rejtszulę. Niedaleko niéj, obok muru opasującego pałac Saski od téjże ulicy, stał obszerny i wyniosły gmach teatru, tak zwany wówczas Opernhanus, prowadzący do uliczki zwanej  Pacienburg. Daléj ku ulicy Granicznéj oficyna przeznaczona na skład dekoracyj i maszyn teatralnych, a za nią stajnie, wozownie, lazaret stajenny i inne zabudowania przez całą długość ulicy Żabiej ciągnące się, które łączył mur zdobny w bastyony. Mur również oddzielał ogród od strony Brylowskiego pałacu.

Wewnątrz po obu stronach znajdowały się dwa osobne ogrody ozdobniejsze, rozciągające się blizko i do jego połowy, które nosiły nazwisko po prawéj ogrodu królowéj, a po lewéj króla. Oba oddzielone sztachetami, służyły wyłącznie do użytku dworu i były nieprzystępne dla publiczności, jak to ma miejsce i w innych monarszych ogrodach. Za temi wewnętrznemi ogródkami, po prawéj stronie na wzgórzu, stały cieplarnie i ananasarnie tudzież mieszkanie ogrodnika, a po bokach sady warzywne i owocowe.

Publiczność miała tylko wejście z miasta przez drzwi środkowe wielkiéj sieni pałacowéj i przez jednę ogromną bramę, od któréj targ otrzymał późniéj nazwisko „za Żelazną bramą”. Brama ta stała w tém miejscu, gdzie jest teraz zbieg ulic Granicznéj i Zabiéj; do tego miejsca bowiem ogród się rozciągał. Wystawiona była z granitu i ciosu w kształcie takim, jak jest dotąd brama ogrodu Krasińskich, wychodząc od ulicy Nalewki. Zamykały ją drzwi środkowe i dwie boczne furtki w kraty żelazne opatrzone, a na jéj szczycie mieściły się z piaskowca wyrobione dwie olbrzymie korony, królewska i elektoralna, zaś po obu jej stronach murowane oficyny i dwa bastyony.

O stanie ogrodu w kilka lat po jego założeniu mamy wiadomość w opisie Warszawy doktora ErndtIa, drukowanym w r. 1730. Chwali on mianowicie tutejsze cieplarnie, w których, jak powiada, cytryny, pomarańcze, laury i inne egzotyczne rośliny wyborem i pięknością swoją ze znajdującemi się we Włoszech i Hiszpanii bezpiecznie walczyć mogły. Najprzyjemniejsze, jak utrzymuje, były ulice wzdłuż ogrodu po obu stronach lipami wysadzone. Drzewa te w przeciągu lat sześciu wybiegły do 10 łokci wysokości i staraniem ogrodnika królewskiego zrównały się już z temi które przed laty trzydziestu sadzono, to jest z pozostałemi po Morsztynach, Prócz tego w całéj przestrzeni ogrodu, aż do wielkiego przysionka, śród wysypanych piaskiem zakrętów i bukszpanowych szpalerów, znajdowała się moc niezmierna pozłacanych posągów i zachwycające zewsząd odkrywały się widoki (Varsavia phis. Ill.)

Król August III, syn poprzedzającego monarchy, z upodobaniem w pałacu Saskim mieszkający, zmienił ogród stosownie do panującego smaku. Niektóre pozłacane posągi zastąpiono innemi o czém przekonywa medalion z popiersiem tego króla, na jednym z nich dotąd znajdujących się. Zamierzano nawet ozdobić go wodotryskami, co jednak, pomimo przygotowań, nic przyszło do skutku. Mianowicie chwalono wtedy sztucznie wycinane tutejsze szpalery.

 

 

Po zgonie Augusta III pałac z ogrodem, jako prywatna własność do elektorów saskich należąca, zostawał aż do końca zeszłego wieku pod zarządem i kierowanym z Drezna i zawiadywaniem osobnego intendenta. Mieszkania w pałacu były wtedy wynajmowane, ogród zaś, dla zmniejszenia kosztu jego utrzymania, powierzono nadwornemu ogrodnikowi, pod warunkiem aby części spacerowe w należytym zachowywał porządku. W nagrodę tego oprócz i szczupłéj pensyi, miał sobie oddany nieograniczony użytek z obydwu bocznych ogrodów, warzywnego i owocowego, tudzież z oranżeryi, ananasami, namiotów, altan i t. p. 

Układ to był bardzo korzystny dla ogrodnika, ale nie dla publicznego ogrodu, który odtąd dla widoków zysku musiał być zaniedbywanym.   

Według opisu ostatniego tutejszego intendenta Szymona Zuga, znakomitego przytém budowniczego kościoła ewangelickiego w Warszawie i niepospolitego sztuki ogrodniczej znawcy, ogród Saski w r. 1784 składał się długiéj i szerokiej kwiatawy, otoczonej lipami i kasztanami, z wysokich szpalerów i brzydkich posągów. W końcu jego znajdowała się otwarta budowla ozdobiona kolumnami i pilastrami korynckiemi, którą poprzedni królowie sascy przeznaczyli na wodozbiór do zamierzonych fontan; wtedy zaś służyła już jako altana na miejsce sprzedaży różnych chłodników; za nią znajdowały się jeszcze cieniste przechadzki, a z dwóch stron kwiatawy sady i warzywne ogrody, z kilkoma mało znaczącymi budynkami. Środek tego ogrodu otwarty był dla wszystkich, a przejście  przez niego dozwolone dla publiczności. Za króla Augusta III rabaty pełne kwiatów i oranżerye  zdobiły ten ogród, lecz w r. 1784 miejsce ich zajmowały trawniki, aleje zaś i szpalery utrzymywano zaledwie w dobrym stanie, dwór bowiem saski, nie łożył na to tak dalece, że wyżéj wspomniana altana, w dość dobrym zbudowana smaku, blizką była zniszczenia (Ogrody warszawskie opisane w Hirschwelda Theorie der Gartenenkunst.)

Przy zakupieniu przez rząd pruski pałacu i ogrodu Saskiego i objęciu onego w r. 1797, był nadwornym ogrodnikiem Krystyan Menke, którego pozostawiono na poprzednich warunkach, a po śmierci tegoż w r. 1807, dano to miejsce jego zięciowi, Janowi Ulrychowi, ostatniemu który zawiadywał tutejszym ogrodem na swoją korzyść i także i bardziéj dbał o swój dochód, aniżeli o dogodność  publiczną. Części téż przeznaczone dla publiczności, chociaż uczęszczane i zawsze ulubione, w najsmutniejszym znajdowały się stanie. Za księztwa warszawskiego i długo jeszcze potém mustrowały się tutaj wojska, uszkadzając szpalery, ulice i posągi, których jeszcze w r. 1821 liczono 25, ale już zupełnie połamanych i z podstaw swoich na ziemię zrzuconych. Dawne budowle koło ogrodu jedne przez czas zniszczone rozebrano i zastąpiono parkanem drewnianym; w miejscu innych stanęły liche jednopiętrowe domki przez ubóstwo zamieszkane, lub zajęte na pracownie stelmachów, kowali, stolarzy, szewców i t. p.; wreszcie zamieniono je na prywatne wozownie i stajnie furmanów, obok których szła wązka ulica, a dalej ku Grzybowowi mieścił się targ na konie. Wewnątrz ogrodu rozsiadły się na wzgórzach obszerne zabudowania ogrodnika, jego mieszkanie, stajnie, obory, własne oranżerye tudzież altany na cukiernie i kawiarnie obracane.

Wspomniana wyżéj budowla do projektowanego wodozbioru stała na wysoko wzniesioném miejscu, w trzeciéj części ogrodu od Żelaznćj bramy: Miała i ona na szczycie okazałą galeryą i znana była aż do ostatnich czasów pod nazwiskiem Wielkiéj altany, którą za Sasów i później jeszcze iluminowano w i dnie uroczyste dworskie, a na wiérzchu jéj palono ognie sztuczne. W roku 1804 z polecenia rządu , pruskiego zaczęto tę altanę burzyć, lecz gdy zaledwie do połowy ją rozebrano, przyszedł rozkaz z Berlina aby ją zostawić. Dla zbyt wielkich kosztów nie można już było, przywrócić jéj do dawnego stanu; z reszty przeto murów wystawiono mniejszą i nie tak okazałą altanę, w której Karol Lessel nadworny królewski cukiernik, utrzymywał bufet letnią porą.

 Od roku 1806 pałac Saski z ogrodem, zostawszy własnością korony, oddany został pod zarząd tak zwanej izby administracyjnej dóbr koronnych, która po utworzeniu królestwa przeszła pod zarząd b. komisyi rządowej przychodów i skarbu. Gdy zaś postanowieniem namiestnika z 1815 r. pałac ze wszelkiemi do niego należącemi pawilonami i budynkami, tudzież z dawną rejtszulą saską przeszedł pod zawiadywanie dyrekcyi inżenierów, jako na pomieszczenie sztabu wojska przeznaczony, ogród z wewnętrzneni otaczającemi go zabudowaniami pozostał przy skarbie.

W tej epoce, za powodem ministerstwa spraw wewnętrznych i policyi, czyniono najświetniejsze przekształcenia w Warszawie; zwrócono przeto uwagę i na stan ogrodu Saskiego. Komisya skarbu oddała go ostatecznie w r. 1820 pod zarząd komisyi spraw wewnętrznych, a ta widząc że odłączenie dwóch bocznych ogrodów od publicznego ścieśniało miejsce przechadzki, przedewszystkiém zniosła dawniejsze jego urządzenie, części osobne połączyła i utworzyła teraźniejszą całość.

Poczynając od roku 1816, ogród Saski przerobiono zupełnie na sposób angielski. Plan do tego przekształcenia podał p. Sauvage ogrodnik puławski, a roboty prowadził i wykonał Jan Strobel. Pierwszy tutejszy ogrodnik rządowy. Wytknięto wtedy inne ulice i aleje, splantowano i wzniesiono pagórki i wzgórza, zasadzono nowe drzewa i klomby, odkryto śliczne widoki na kościół ewangelicki, wieże kościoła śgo Antoniego i tym podobne malownicze miejsca. W celu upiększenia i rozszerzenia ogrodu tudzież przyległych mu ulic, rozebrano stare budowle z czasów saskich pozostałe, tak od ulicy Królewskiéj, Granicznej, Targowej i Żabiej, jak i wewnątrz będące altany, oranżerye, ananasarnie oraz gospodarskie po ogrodnikach zabudowania. 
W roku 1816, z powodu zaprowadzenia walnych jarmarków w Warszawie, powstał nowy plac pomiędzy Żelazną bramą ogrodową a ówczesnym pałacem Lubomirskich, dla rozszerzenia którego, ozdoby miejsca i wygody handlujących, dawniejszą ciosową bramę tudzież oficyny do niej przytykające rozebrano i ogród uszczuplony został na długość o łokci 120, na szerokość o łokci 200. Chciano wprawdzie później przywrócić go do poprzedniej objętości, ulicę dawną otworzyć od Królewskiéj, dać kratę jak po drugiéj stronie i dom narożny podobnie wystawić, ale zaniechano tego zamiaru dla braku funduszów i na tém miejscu wybudowano następnie cztéry teraźniejsze posesye Nr. 413, literami d, e, f, g oznaczone.

W tym samym zamiarze, aby mieszkania przy ogrodzie mogły być zamienione na budowle ozdobne, do wygody jarmarków służące i aby grunt ot potrzeby ogrodowéj zbywający; ku ozdobie przeznaczony, przynosił stosowny pożytek, rozdano na wieczystą dzierżawę rozmaite place, na których powstały w r. 1818 rotunda cukierni i posiadłość Lessla  (dziś Strasburgera), następnie dziesięć innych posesyj, przy ulicy Granicznej i Żabiéj teraz istniejących. Obok dawné rejtszuli Saskiéj, staneła w roku 1823 nowa ujeżdżalnia, podług planu Jakuba Kubickiego. Targ koński przeniesiono ztad w r. 1817 na Muranów, wreszcie od ulicy Królewskiéj i Żabiéj dano kratę żelazną ze sztycami pozłacanemi, która teraz otwiérają cztéry bramy, dwie od ulicy Targowéj i Żabiéj.

 W ten sposób ogród Saski urządzony, później rozmaitych dostojnych osób pomysłem upiększany, słynął ze swéj okazałości, która go miedzy najwytworniejsze publiczne ogrody w Europie słusznie zaliczać kazała. Szczególnie piękne były wtedy klomby i różne ścieżki, okazujące najwspanialsze na przemiany widoki.  Zgodnie z ówczesnym upodobaniem do angielskiej mody, ogród Saski miał do roku 1825, jak dotąd londyński Hydepark, ulice, po których pozwalano damom używać konnéj przejażdżki w towarzystwie męzkiém i w godzinach na to wybaczonych. Silono się téż przez pewien czas na konne elegancye, dopóki te wraz z modą nie ustały.

 Popadł potém ogród w zaniedbanie trwające do r. 1836; drzewa zarosły, ulice były błotniste i pełne wybojów, brakowało ławek lub stare i spróchniałe siedzenia szpeciły go i od siedzenia odstręczały. Posągi kamienne, pochodzące z pierwotnego saskiego urządzenia skutkiem działania czasu, a bardziéj jeszcze psotnej ręki przechodniów, uległy częściowemu zniszczeniu. Jednym brakowało ręki, odbito nogę, urwano róg szaty, inne strącone z podstaw leżały na ziemi.

Tak było do roku 1842, w którym dla zachowania tych ozdób i przywrócenia właściwemu użytkowi przedsięwzięto pierwszą ich naprawę, uzupełnioną następnie w r. 1865.

Stoją one teraz prawie na tém samem miejscu jak niegdyś przy założeniu, cztéry przy wejściu, a 19 przy bocznych alejach. Figury te, zrobione w guście francuzkim z epoki upadku sztuki, nie są bynajmniej wzorowe ale nie tak znowu wstrętne jak niektórzy mniemali. Wyszły one z pod dłuta kilku rzeźbiarzy; jedne są wcześniejsze, drugie późniejsze, niektóre lepiej inne mniéj dobrze wykonane. W ogóle w ozdobieniu niemi ogrodu przewodniczyła myśl przedstawienia odpowiednich sobie symbolów, według pewnéj kolei w ogrodzie umieszczonych. Przekonywa o tém rozkład figur, które i ile na dawném miejscu stoją nie tylko swemi godłami ale i następstwem objaśniają się. I tak poczynając od głównego wchodu z placu Saskiego, pierwsza figura po lewej stronie przedstawia astronomią, odpowiednia tejże po prawej jest geometryą, co wskazuje trzymany w ręku kątomierz i książka, oraz oko na łańcuchu zawieszone na piersiach. Następne cztery figury po obu stronach przedstawiają odpowiednie sobie sztuki piękne, to jest budownictwo, muzykę, rzeźbę i malarstwo. Mają one wszystkie stosowne godła, rzeźbiarstwo zaś oprócz młota drewnianego na dole, trzyma w ręku medalion z dokładném popiersiem króla Augusta III. Dalej za niemi czwarta figura w szeregu po prawéj stronie, a siódma w ogólnym porządku, przedstawia próżność, co wskazuje dumna jéj postawa oraz trzymane w jedném ręku zwierciadło, a w drugiem bania. Odpowiednią téj po drugiej stronie figurą jest roztropność, o czém przekonywa szczególnie napis łaciński inspice, caulus eris (wejrzyj, a będziesz roztropny). Wracając się do alei, po prawéj stronie, spostrzegamy figurę oznaczającą medycynę, a zaraz za nią następujące przedstawiają cztery pory roku: zimę, wiosnę, lato i jesień, ze stosownemi godłami. Cztérnasta z porządku, a ósma po prawéj stronie figura wyobraża chronologią w postaci zgrzybiałej niewiasty, z kompasem w ręku i globusem u nóg, a naprzeciw niej widać arytmetykę, kreślącą jedną ręką na książce liczby i mającą na sukni napis: par et impar (równe i nierówne). Za nią następuje Jowisz, daléj inżenieria, trzymająca w ręku tablicę z narysowanym planem fortyfikacyi wielokątnéj. Tuż obok figura wyobraża nagrodę, trzyma bowiem w jedném ręku gałązkę lauru, a w drugiém kwadratowy kamień, jakby jaki podarunek. Wreszcie ostatnią, figurą jest Wenus, wcale nie powabna  i niedbale wyrobiona. Cztéry figury ustawione dopiero w r. 1865 po bokach głównego wodotrysku, przeniesione są z gmachu ujeżdżalni, dla której ozdobienia wzięte były z ogrodu. Piérwsza z nich, z mieczem u boku i szyszakiem na głowie, oznacza historyą o czém przekonywa w jednej ręce trzymany rylec, w drugiej księgi mające na wiérzchu klepsydrę, wskazującą iż przeznaczeniem jest dziejopisarstwa skréślać dla potomności sprawy wojny i pokoju odległych czasów. Naprzeciwko niej stoi poezya, trzymająca na jednéj ręce wieniec w drugiej trąbę sławy: u stóp jéj goreje ogień natchnienia. Trzecia figura jest geografią, trzyma bowiem glob ziemski w ręku. Czwarta oznacza rolnictwo w postaci bogini ziemi Gei, która trzyma na lewém ręku niewiastę-karmicielkę czyli Dianę efezyjską, będącą symbolem matki-przyrody. Bliżej objaśnia ją jeszcze znajdujący się tamże łaciński napis: non aliunde (znikąd inąd wszelkie mienie) i daléj ad operam (do pracy).

Najsilniejszą atoli pobudką do upiększenia ogrodu stało się powstanie zakładu wód mineralnych sztucznych w gmachu w roku 1847 wystawionym od strony ulicy Granicznéj na tutejszym gruncie przez Jakuba Flatau bankiera, podług planu Henryka Markoniego, na wzór łaźni Dyoklecyana. Zdobią go na czele cztéry posągi dłuta Ludwika Kaufmanna w naturalnej wielkości, wyobrażające Hipokratesa, hygienę, chemią i przyrodę, obok których mieszczą się popiersia Augusta Wolfa, Franciszka Brandta, Józefa Czekierskiego i Józefa Celińskiego, najsławniejszych owego czasu lekarzy, których Warszawa z wdzięcznością wspomina.  Z pod fasady tego gmachu rozciągają się obszerna galerya dla przechadzek w dnie słotne i laboratorya.

Otwarcie tego zakładu (piérwszy raz w d. 15 maja 1847 r.) wnet licznie przez publiczność uczęszczanego; urządzenie wystawy kwiatów, krzewów i ogrodowizn w jego zabudowaniach (2 października t.r.); coroczne zabawy muzykalno-kwiatowe z loteryą połączone, na korzyść Dobroczynności (piérwsza w dniu 1 lipca 1850); zaprowadzenie w r. 1851 wodociągów; pyszny główny wodozbiór i wielki wodotrysk (puszczony pierwszy raz 16 czerwca 1855); wreszcie utrwalony zwyczaj przechadzek w godzinach południowych naj wytworniejszego towarzystwa, - wszystko to wpłynęło na coraz pomyślniejsze zmiany w stanie ogrodu.

Pod skrzydła wód mineralnych przytuliły się w nim i inne przemysłowe zakłady, przyczyniające się także w części do lepszego jego urządzenia. Powstawały kawiarnie, jedna od ulicy Granicznéj przy ogródku przeznaczonym na inspekta, druga później przy ujeżdżalni, którą teraz zamieniono na zakład leczenia kumysem. Obok kształtnego domku ogrodnika, w r. 1838 wymurowanego, założono mleczarnię, cieszącą się dobrym odbytem. Dalej przy i jednej z bocznych alei w gustownym domku szwajcarskim mieści się w porze letniéj owocarnia. W środkowej alei stanęła ozdobna, drewniana altana w stylu maurytańskim, wzniesiona przez p. Wincentego Karpińskiego , pińskiego aptekarza, do sprzedaży wody sodowej, której w porze upałów tysiące kufelków codziennie się rozchodzi. Przy murze zaś, poczynając od Brylowskiego pałacu, przystawiono tego lata strzelnicę klubu myśliwskiego, do której w oznaczonych godzinach mają wstęp miłośnicy strzelania.       |

Najważniejsze wszakże zmiany nastały od czasu, gdy postanowieniem b. rady administracyjnej królestwa z 12 grudnia 1848 r. ogród z tém wszystkiém co do niego należy, został własnością miasta, przeszedłszy do nowego roku 1849 z pod zawiadywania komisyi spraw wewnętrznych i własności skarbu, do magistratu miasta Warszawy. Gorliwém to i nieustanném staraniem magistratu uplanowano teraz doskonałe już prawie wszystkie ulice; aleje i wzgórza wysłano i umiejętnie ubito drogi i ścieżki; wznowiono śliczne klomby kwiatów bez przerwy zmienianych. Stare, niekształtne i w małej ilości drewniane siedzenia, przedtém w główniejszych tylko alejach rozstawione, zastąpiono liczniejszemi nierównie, zgrabnymi, w połowie żelaznymi ławkami. Nakoniec przez rozebranie części środkowej posiadłości przy ulicy Niecałéj pod nr: 614 lit. I, otworzone zostało w r. b. nowe do ogrodu dogodne wejście, odkrywające zarazem od ulicy Wierzbowej wspaniały widok na rotundę wodozbioru i malowniczo wychylające się drzewa.

Taką koleją dziejów swych zewnętrznych doszedł nasz ogród do obecnej świetności.

Dla ciekawych czytelników może jeszcze gdzieindziej dokładniej go opiszemy.

                                                                                                                             F. M. Sobieszczański

Tygodnik Ilustrowany nr 92 – 2 października 1869 r.

 

 

www.123noclegi.info

www.gdzie-nocleg.pl

www.stare-miasto.com

www.wiejskie-wakacje.pl

www.123noclegi.pl

  Copyright © 2009-2019 M. Lewandowski firma LEWMARK